11/5
"A-1 Yola"
Dogday Records (1996)

$15 - $25
Ocena:
PODOBNE
  1. Intro (skit)
  2. Hate To See Me Have Shit
  3. The "Nade"
  4. I Got Bitches
  5. Milk-A-Bitch
  6. My Hoez Name Is Nina (Maine-O solo)
  7. Dope Tales (Taydatay solo)
  8. The "G" That I Be f. Dush Tray & Fly Nate
  9. Slangin' Dope
  10. 3 Grams Of Right
  11. My Nigga Told You
  12. When I Be All Alone
  13. My Hustle
  14. 115 C's f. T-Lowe, Big Mack & Baby Menace
Jest to już drugi album grupy z Hunter's Point w San Francisco - 11/5. Ponieważ wyszedł raptem rok później od ich debiutu, nie słychać tu jakichś drastycznych zmian w stylu. Taydatay, Hennessey i Maine-O nadal rapują w typowy dla siebie sposób i zajebiście się dopełniają. Lekkim zmianom uległ klimat panujący na całym albumie. "Fiendin 4 Tha Funk" była ostrą płytą z mrocznymi brzmieniami. Tutaj przeważają lżejsze nuty, spokojniejsza muza, a Maine-O sobie do niej podśpiewuje. Za produkcję raz jeszcze jest odpowiedzialny (prawie) w całości T.C. i także tym razem udało mu się stworzyć zajebisty album. Mówię tak, ponieważ muzyka świetnie pasuje do stylu raperów z 11/5. Poza tym jest ona stosunkowo podobna we wszystkich kawałkach, ale zarazem są szczegóły wyróżniające poszczególne tytuły. Co dodatkowo sprawia, że album jest bardzo dobry, to mała liczba gościnnych występów. 11/5 dominują na swoim krążku i wyraźnie wyrobili sobie swój lekki, pimpowo - thugowy styl. Z dzisiejszej perspektywy, album jest już klasyką. Trudno dostać wersję OG, ale na szczęście wyszedł rerelease. Szczerze polecam, jest równie dobra, jak ich pierwsza płyta.
Made by KhameNei & LethaFace
yukmauf@poczta.onet.pl
lethaface@wp.pl