W rok po wydaniu pierwszego solo i po czterech latach od wydania grupowego albumu Pueblo Indians raper Arsenal z Pittsburga powraca na scenę z nowym, nieskazitelnym i bardzo świeżym projektem. Prawie 80 minut muzyki w całości wyprodukowanej przez Charizmę, oryginalne głosy Arsenala oraz zaproszonych kumpli i ciekawe pomysły na piosenki - to tylko niektóre aspekty, gwarantujące wysoką jakość krążka "Student Of... King Freako".
Jeśli mieliście okazję usłyszeć Arsenala na jego poprzednim, debiutanckim solo, to tutaj możecie spodziewać się podobnych występów ze strony przekazywanej przez mikrofon. Niemniej jednak jest spora szansa, że dopiero zapoznaliście się z tym młodym artystą z Pueblo w P-Town, gdyż jego dotychczasową sławę można zaklasyfikować jako lokalną. Właściwie gdzieś w okolicach roku 2006 Arsenal delikatnie zmienił towarzystwo studyjne; z resztą w obozie Supernatural Records szeregi się przerzedziły. Współcześnie raper ma własną wytwórnię i ściśle współpracuje z utalentowanym raperem / producentem - Charizmą. Człowiek ten wniósł do twórczości Arsenala wyczuwalną nutę profesjonalizmu i czystości dźwięków, której zabrakło na ostatnim projekcie rapera. Arsenal, symbolicznie nazwany przez samego siebie "studentem Freako", jest jednak gospodarzem na omawianym albumie i to on rozdaje karty: narzuca tematykę, atmosferę i emocje, które nierzadko udzielają się innym artystom, a tych jest niemało. Wokalnie płyta prezentuje się nie mniej fachowo aniżeli podkłady. Główny przewodniczący mikrofonu zadał sobie nie lada trud, by we wszystkich utworach pozostawić zwrotki, gwarantujące niezapomniane wrażenie. Jego głos jest wysoki, młodzieńczy, czasem wręcz skojarzyłbym go z dzieckiem, ale z pewnością nie rozwydrzonym, tylko z sierotą, wychowaną w niejednej rodzinie zastępczej. Tak też raper przedstawia swój świat na krążku - przepełniony smutkiem i nieciekawą przeszłością, ale w odróżnieniu od liryków przekazywanych na grupowym albumie Pueblo Indians tutaj usłyszymy optymizm, który wyraźnie przebija przez smog przygnębienia. Tak też obok głębszych myśli i definitywnie innego sposobu spoglądania na świat, Arsenal śpiewa o zamiłowaniu do muzyki, o kobietach i byciu uczestnikiem rap gry.
Drugą, równie lśniącą stroną medalu, jest Charizma, który wyprodukował 20 podkładów. Produkcja pełna pasji, oryginalnych i charakterystycznych dla tegoż reprezentanta dźwięków dodaje projektowi sporo uroku. Bity nierzadko pobrzmiewają bębnami (takie, na których muzycy grają samymi dłońmi), a sample w większości są wyszukane i wyryły w mojej pamięci spory monument zachwytu. Charizma, prócz wkładu producenckiego, pozostawił po sobie niejedną wspaniałą zwrotkę i sporo ciekawych refrenów, nieraz podpadających pod rytmy RnB. Śmiem twierdzić, że prezentujący się tu duet Arsenal i Charizma to zabójcza kombinacja talentów, która przecież dopiero co zaczyna zdobywać sławę. Sam projekt "Student Of... King Freako" cierpi jedynie na syndrom zbyt dużej liczby piosenek. Ten aspekt oczywiście dotyczy tylko tak spaczonych umysłów i gustów jakie posiadają redaktorzy tej strony. Słuchając albumu, nierzadko coś nie pozwoli mi dotrzeć do końcowych kawałków, więc najbardziej znam i doceniam te z pierwszej połowy. Kończąc tę rozgaworę, powiem jedno: drugi solowy projekt od Arsenala to jeden z najlepszych krążków roku 2007.
|