BIGG MANN
"Shyne Tyme"
Hot One Recordz (2006)

$5 - $8
Ocena:
  1. Intro (skit)
  2. Bigg
  3. Nuthin To A Boss f. Keak Da Sneak
  4. Work My Magic
  5. Wet Behind The Ears
  6. Problems
  7. (skit)
  8. Industry Recall
  9. USA
  10. Pimpin The Hardest
  11. Dolla f. Ducey Knickels
  12. Imposter f. Krytykal
  13. Is It Worth Love
  14. Shyne Tyme
  15. Street Life f. Lil Quay & Jacka
  16. From Now On f. YT
  17. The Dopest
  18. Premonition
  19. Outro (skit)
Nieczęsto zdarza się by kompletnie nieznany (prawie) nikomu artysta wyskakiwał nagle z solowym albumem. Zazwyczaj jest to poprzedzone gościnnymi wystąpieniami na mniej lub bardziej kojarzonych projektach. Nie mienię się encyklopedią rapu, ale Bigg Mann'a poznałem dopiero, gdy pojawił się z nagraną płytą. Przyznam, iż wystąpił na trzeciej solówce Skee 64 - "Karma Edition" - ale to tylko ze względu na to, że obaj ówcześnie należeli do Hot One Recordz.

Twierdzę, że taki kompletnie nieznany raper ma utrudnione zadanie, bo musi słuchaczy przekonać do siebie. I nie wystarczy, że nagra coś spoko lub średniego. Jeśli będzie średni, to nikt się nim nie zainteresuje. Bigg Mann reprezentuje Sacramento; nie wiem dokładnie, którą cześć. Bez ogródek powiem, że zdenerwował mnie swoim nieporadnym debiutem. Zastanawiam się, czy raperzy jego pokroju naprawdę myślą, że nagrali porządny materiał. Toż to od razu rzuca się w ucho, że wszystko jest tu co najwyżej średnie. No ale zacznijmy od początku. Płytę otwierają dwa całkiem niezgorsze kawałki - "Bigg" i "Nuthin To A Boss". Rzecz jasna same tytuły wskazują, iż nie usłyszymy raczej nic wielce odkrywczego, niemniej jednak brzmią miło i można pomyśleć, że album będzie okay. Nasze oczekiwania zostają szybko skonfrontowane z brutalną rzeczywistością wraz z nadejściem "Work My Magic". Słychać, że Bigg Mann chce być z lekka hyphy, imprezowy, klubowy. Ale niestety na wstępie przekreśla go (dosłownie) gruby głos. Może nie jest on na tyle głęboki, jak znanego Notorious'a, ale coś w tym stylu. Nie dość że raper nieudolnie porusza się po lajtowych klimatach, to na domiar złego produkcję dano mu taką (za przeproszeniem) na odpierdol. Mam na myśli kiepskie bity, prostą komputerową muzę i nic przykuwającego uwagę. Tak mają się utwory do "USA" włącznie (#9). Dopiero "Pimpin The Hardest" wprowadza lekkie urozmaicenie ciekawym refrenem. Później następują dwie piosenki z gośćmi, więc również Mann chyba bardziej się stara. A potem to bywa już różnie, ale z reguły znowuż otrzymujemy nie najlepsze piosenki z ubogą muzą (za wyjątkiem "Street Life" i "The Dopest"). Te nijakie i bzdetne podkłady martwią mnie, gdyż wyszły spod rąk osób, które kojarzę: Flowmaticc (5), Jackal (4), Maxamillion (3) i Complex (4). Nie będę ukrywał, że nie podszedł mi w ogóle styl, ani głos rapera, więc tak naprawdę nie wiem, co by się musiało dziać na krążku, bym jednak go chętnie ściągał z półki. Według mnie na 16 kawałków 6 jest na tyle miłych dla ucha, że jestem w stanie ich posłuchać. Moja subiektywna, a zarazem subtelna sugestia jest następująca: Bigg Mann nie jest dobrym raperem i raczej nie będzie, więc trzymam kciuki, by "Shyne Tyme" było jego jedynym albumem; chyba że solidnie podszlifuje niezbędne umiejętności.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.
yukmauf@poczta.onet.pl
lethaface@wp.pl