|
 |
| BLAC |
"Blac Hearted"
Rebellion Records (2002)
$10 - $15
Ocena:
|
|
- Goin Krazy
- Everywhere I Look
- Nobody Fliez f. Loot & Sin
- Wanna B Famous f. LoKey & Brycentenial
- Mindz N The System f. Mic Locc
- Flow N Motion
- L. L. L. S. & B. f. Larry Locc, Loot & Sin
- Krystalnacht - Mic Locc
- Pirates Of The Pacific f. Loot & Sin
- Repent (skit)
- A Viscous Street Sermon f. Sin
- The Heart Of Onyx (skit)
- Soulsnatchaz f. Sin, LoKey & Mic Locc
- Reasinz f. Champagne James, LoKey & Dj
- The Chemistry
- Soulz On Ice f. Sin & Loot
- Brotha Named Trouble
- CloseYoEyez f. LoKey
- Walk The Path Straight f. LoKey & Sin
- Uncharted Depthz (skit)
- ** bonus track ** f. Champagne James & LoKey
|
|
Blac jest jednym z tych raperów, którzy naprawdę mało się udzielają na scenie. Przynajmniej takie sprawia wrażenie, gdyż niezwykle rzadko widuję go jako gościa na czyjejś płycie. Nie dalej jak przed rokiem można było usłyszeć debiut "Blac 2 Da Bone", a reprezentant San Jose wkracza z kolejnym solowym przedsięwzięciem; tym razem we własnym Rebellion Records.
Debiut charakteryzował się dwiema istotnymi cechami. Po pierwsze dostaliśmy raptem 3 solówki artysty, a reszta piosenek była wypełniona w większości bardzo znanymi ludźmi z północnej Kalifornii (San Quinn, Hollow Tip, Mr. Kee, Andre Nickatina itp.). Po drugie styl kawałków był różnorodny: od ostrych lub ciężkich po spokojne. Tym razem chłopak porzucił wielotematyczność i skupił się na ponurych i mrocznych klimatach. W końcu nie bez powodu nazwał ten krążek "Blac Hearted". Co prawda wciąż jego teksty poruszają wiele kwestii (fałszywi ludzie, wiara, ulica, grzech), ale za każdym razem zostały one okraszone czymś z pogranicza koszmaru i niepewności. To co mówię, może się wydawać naiwne, ale Blac przygotował iście niecodzienny produkt. Od początku do końca atmosferę budują nastrojowe pianina (generalnie instrumenty klawiszowe), wyraźne, powolne bity i inne osobliwe dźwięki. Do tej płyty nie sposób się bawić, nie sposób machać swobodnie głową lub puścić sobie głośno w samochodzie. Najlepiej usiąść i dać się ponieść brzmieniom; słuchanie "Blac Hearted" to coś jak oglądanie horroru. Raper często porusza kwestie Boga i chrześcijaństwa. Jednak zdecydowanie nie można tego nazwać katolicką muzyką. Bardziej przypomina przestrogi przed zawierzeniem diabłu oraz wizje piekła i mąk dla tych, którzy zwątpili lub są grzeszni. Zaprawdę powiadam wam, że obcujecie z czymś nietuzinkowym. Sam artysta swoim dobitnym głosem i niespiesznym flowem potęguje tę mroczną atmosferę, a goście wcale nie pozostają daleko w tyle. W porównaniu do poprzedniej płyty tym razem nie usłyszymy nikogo sławnego. Ludzie tacy jak Sin, Loot, Mic Locc i inni byli mi całkowicie nieznani bądź reprezentują głębokie podziemie. Jak widać po spisie piosenek, w kółko przewijają się te same osoby, co - jak dla mnie - pozytywnie oddziałuje, ponieważ szybko można się nauczyć je odróżniać. Duże brawa należą się producentom z Rebellion Records (Neshani, Brycentenial, Loot, K.V., Champagne James i Young Steed) za zgotowanie nam tej uczty dla zmysłów, a zarazem wprowadzenie dawki świeżości do rapu z Bay Area. Album spokojnie mógłby być znacznie lepszy, gdyby nie krótkie zwrotki w wykonaniu prawie wszystkich ludzi. Typowym zabiegiem w dużej liczbie piosenek jest zanik wokalu po dwóch minutach, a następnie pozostawienie samej muzyki przez minimum minutę. Ewidentnie był to celowy zabieg, ale osobiście wolałbym dłuższe wystąpienia, a dodatkowy podkład na koniec wydłużyłby utwór do, dajmy na to, pięciu minut (vide "Loaded" Lynch'a). Polecam wszystkim fanom, którzy od czasu do czasu lubią posłuchać czegoś innego niż typowy rap z ulic północnej Kalifornii. Płytę bardzo ciężko dostać, czego dowodem może być chociażby brak kodu paskowego lub znaku "Parental Advisory".
|
| |