B-LEGIT
"Hempin' Aint Easy"
KOCH Records / Sick Wid It (2000)

$10 - $12
Ocena:
  1. Intro (skit)
  2. Blaze It
  3. Rap Star f. Little Bruce
  4. What They Talkin' Bout
  5. Destiny f. Levitti
  6. The Game Is Cold f. Snoop Dogg
  7. Hood Ratz & Knuckle Heads f. E-40 & D-Shot
  8. I'm Dyin' With Mine f. Lil Keke & Archie Lee
  9. It's In The Game
  10. Hard Head Nigga
  11. Keep It P.I. f. Mac Shawn
  12. Where The Gangstas At f. Kurupt & Mack 10
  13. Grape Vine
  14. Touch You There f. Harm
  15. Gold Ones f. Richie Rich
  16. Scared Man f. E-40 & The Mossie
  17. The World Is A Mutha f. Levitti
  18. To All My Playaz f. Big Remy, Shortyega, Mr.Clean & Ronnie Simpson
W cztery lata po "The Hemp Museum" dostajemy trzeci projekt znanego i lubianego reprezentanta dzielnicy Hillside w Vallejo. Mimo, że nie wydał tyle albumów co inni weterani, to można powiedzieć, że w roku 2000 B-Legit był już jedną z ikon rapu Bay Area. Od ostatnich jego płyt klimat wiele się nie zmienił. Utwory utrzymane są głównie w laidback'owej atmosferze. Wyrażają to nie tylko dosyć spokojne podkłady, ale i stary dobry flow B-Legit'a. Jeśli mieliście tę przyjemność i słyszeliście jego wcześniejsze solówki to przez mikrofon nadal wydobywa się niski, lekko dziadkowaty głos rapera. Trzeba przyznać, że artysta ma talent, bo świetnie wchodzi w bit, wymyśla chwytliwe refreny i pisze nietuzinkowe teksty, przez co do większości jego piosenek macham łbem. "Hempin' Aint Easy" to opowieści przede wszystkim o rap grze, o kumplach, o ulicy i oczywiście o kobietach. Wracając do porównań, to jedyna acz widoczna zmiana jaka zaszła w zestawieniu z poprzednimi krążkami rapera to po prostu poziom płyty. Piosenki bardziej wpadają w ucho, więcej w nich melodii. Za stronę muzyczną odpowiada cała plejada producentów: Studio Ton (5), Meech Wells (3), Mr.Payback (2), Sam Bostic (2) i po jednym podkładzie od Ant Banksa, Big Sina, Bosko, Tone Capone'a, Daz Dillinger'a i Big Time Swisher Prod. Produkcja, mimo że wyszła spod wielu rąk, utrzymuje przez całą płytę wysoki poziom i raczej odpowiada kanonom z końca lat 90'tych niż tych z początku XXI wieku. W przeważającej większości pobrzmiewa ona piszczałkami i starym dobrym syntezatorem. Bity są równie porządne co sample w tle. Słychać, że całość świetnie odpowiada B-Legit'owi, gdyż ten genialnie wpasował się w jej klimat ze swoim rapem. Znakomity album, jeśli przepadacie za laidback shitem i nietypowym głosem B-Legit'a. Polecam!

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.
yukmauf@poczta.onet.pl
lethaface@wp.pl