|
 |
| B-LEGIT |
"Hempin' Aint Easy"
KOCH Records / Sick Wid It (2000)
$10 - $12
Ocena:
|
|
- Intro (skit)
- Blaze It
- Rap Star f. Little Bruce
- What They Talkin' Bout
- Destiny f. Levitti
- The Game Is Cold f. Snoop Dogg
- Hood Ratz & Knuckle Heads f. E-40 & D-Shot
- I'm Dyin' With Mine f. Lil Keke & Archie Lee
- It's In The Game
- Hard Head Nigga
- Keep It P.I. f. Mac Shawn
- Where The Gangstas At f. Kurupt & Mack 10
- Grape Vine
- Touch You There f. Harm
- Gold Ones f. Richie Rich
- Scared Man f. E-40 & The Mossie
- The World Is A Mutha f. Levitti
- To All My Playaz f. Big Remy, Shortyega,
Mr.Clean & Ronnie Simpson
|
|
W cztery lata po "The Hemp Museum" dostajemy trzeci projekt znanego i lubianego
reprezentanta dzielnicy Hillside w Vallejo. Mimo, że nie wydał tyle albumów co
inni weterani, to można powiedzieć, że w roku 2000 B-Legit był już jedną z ikon
rapu Bay Area. Od ostatnich jego płyt klimat wiele się nie zmienił. Utwory
utrzymane są głównie w laidback'owej atmosferze. Wyrażają to nie tylko dosyć
spokojne podkłady, ale i stary dobry flow B-Legit'a. Jeśli mieliście tę
przyjemność i słyszeliście jego wcześniejsze solówki to przez
mikrofon nadal wydobywa się niski, lekko dziadkowaty głos rapera. Trzeba
przyznać, że artysta ma talent, bo świetnie wchodzi w bit, wymyśla chwytliwe
refreny i pisze nietuzinkowe teksty, przez co do większości jego piosenek macham
łbem. "Hempin' Aint Easy" to opowieści przede wszystkim o rap grze, o kumplach,
o ulicy i oczywiście o kobietach. Wracając do porównań, to jedyna acz widoczna
zmiana jaka zaszła w zestawieniu z poprzednimi krążkami rapera to po prostu
poziom płyty. Piosenki bardziej wpadają w ucho, więcej w nich melodii. Za stronę
muzyczną odpowiada cała plejada producentów: Studio Ton (5), Meech Wells (3),
Mr.Payback (2), Sam Bostic (2) i po jednym podkładzie od Ant Banksa, Big Sina,
Bosko, Tone Capone'a, Daz Dillinger'a i Big Time Swisher Prod. Produkcja, mimo
że wyszła spod wielu rąk, utrzymuje przez całą płytę wysoki poziom i raczej
odpowiada kanonom z końca lat 90'tych niż tych z początku XXI wieku. W
przeważającej większości pobrzmiewa ona piszczałkami i starym dobrym
syntezatorem. Bity są równie porządne co sample w tle. Słychać, że całość
świetnie odpowiada B-Legit'owi, gdyż ten genialnie wpasował się w jej klimat ze
swoim rapem. Znakomity album, jeśli przepadacie za laidback shitem i nietypowym
głosem B-Legit'a. Polecam!
|
| |