B-LEGIT
"Block Movement"
Block Movement Ent. (2005)

$10 - $12
Ocena:
  1. Knock His Ass Out
  2. Trap Game
  3. Sick Wid It
  4. Dem Boyz f. Harm
  5. Block 4 Life f. Jadakiss, Clyde Carson & Styles P
  6. Round My Way
  7. Guess Who's Back f. E-40
  8. Handle Up
  9. Kick It 2 Nite f. Levitti
  10. Where Dem Hoes At f. Paul Wall
  11. Get High f. Keak Da Sneak & Harm
  12. Friendz
  13. Kill Somebody
  14. Shady
  15. Wanna Know Your Name
  16. Sewed Up
Powrót B-Legit'a po 3 latach nieobecności jego solowych albumów na rynku płytowym Bay Area był naprawdę wielki. Rok 2005, w którym wyszło "Block Movement", to era stylu hyphy, prostych, wręcz kiczowatych sampli, kręcenia dredami na imprezach i oczywiście niezgrabnych, durnowatych okularów. Każdy nowy zawodnik, który chce sprzedać swoje nagrania, czepia się kanonów hyphy jak tonący brzytwy. Niestety prawdą jest również, że często nawet ci starzy wyjadacze robią z siebie osłów i rapują o głupkowatych bzdurach. Nie chcę krytykować tych muzycznych modeli, bo w rzeczywistości je lubię, ale ściska mnie w trzewiach, gdy słyszę weteranów, co zawsze nagrywali gangsta shit, a wyskakują nagle z dredami na teledysku.

Rozpocząłem reckę właśnie tymi spostrzeżeniami, gdyż B-Legit jest przykładnym raperem, który nie tyle pozostał przy swoich starych klimatach (to oznaczałoby, że chłopak się nie rozwija), ale w zasadzie pokazał swój nowy styl. Styl, który stworzył on sam, nie poddając się łatwym kąskom gotowych przepisów na piosenki, które nieustannie kopiowane są na rapowym rynku. Raper z Vallejo prezentuje na "Block Movement" autentyczne poruszenie całej dzielnicy - trzęsie imprezowymi klubami, gdzie zarywa panienki, szarpie za osiedlowe "corners", nie zapominając o głośnym reprezentowaniu swego miasta i historiach o zdobywaniu forsy. Album od początku do końca jest wspaniały. Usłyszymy zadowalającą liczbę solówek, bo aż 10. Znakomity poziom płyty zawdzięczać możemy nie tylko samemu artyście, który ma ogromny talent na mikrofonie, ale również producentom, którzy odwalili piękną robotę. 8 ludzi, którzy tworzyli podkłady to: Goldfingers (4), Bedrock (4), LJ (3), Damon Todd (1), Rick Rock (1), Swamp Kat (1), One Dropp Scott (1) i Mall (1). Muza waha się od lekkich, imprezowych melodii, poprzez szybsze i mocniejsze bity, aż do tych naprawdę ciężkich, jak choćby dwa z moich ulubionych kawałków "Shady" i "Sewed Up". Warto wspomnieć, że nie wszyscy fani B-Legit'a odebrali ten projekt równie radośnie. Niektórzy wypowiadają się o nim negatywnie, ze względu na kilka południowo brzmiących podkładów, jak i również gościnne występy raperów z brudnego południa. Osobiście śmiem twierdzić, że zabieg ten, jeszcze bardziej przyczynił się do podniesienia poziomu albumu. Jeśli przepadacie za grubaśnym i donośnym głosem B-Legit'a to wkręcające bity na tym krążku z pewnością pozwolą wam machać łbem, zarówno w aucie jak i na domówce. Obowiązkowy kąsek dla wszystkich słuchaczy rapu z Bay.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.
yukmauf@poczta.onet.pl
lethaface@wp.pl