PAIN
"Big Bad Modesto"
209 Studioz (2007)

$8 - $15
Ocena:
  1. Big Bad Modesto
  2. The Valleys Most Wanted
  3. No More Tears, No More Pain
  4. I Just Wanna Fuck
  5. The Valley Death
  6. 209 Sickness
  7. I Feel Im Stuck In This Vida f. Menti
  8. You Can Trust A G
  9. These Muthafuckers Don't Know
  10. This Is How I Feel
  11. Maryjane f. C.V. Loc & Menti
  12. Rest In Peace
Modesto, w okręgu 209, ma niewielu raperów, którzy liczą się na scenie rapowej Północnej Kalifornii. Większość z nich to rzecz jasna Latynosi, a do ich grona w roku 2007 dołącza Pain z wytwórni nagraniowej Mr. Mentiroso (209 Studioz). Równolegle do solowego debiutu Latynos pojawił się jako trzecia część grupy Central Valley Grown na ich samozwańczym krążku.

Zakładam, że większość z was kojarzy Pain'a jedynie z sekcji newsów na BayUndaground, gdyż chłopak nie wystąpił chyba na żadnym ważniejszym projekcie, nim wydał solo. Nie przekreśliło to jednak jego sukcesu, ponieważ zaserwował nam 12-piosenkowy projekt pełen rapowej pasji, którą przede wszystkim słychać w tekstach, rymach i samym sposobie nawalania. Facet ma dość głęboki głos, choć raczej nie nazwałbym go "grubym". Najlepiej czuje się w umiarkowanym tempie bitów, po których płynie z ogromną swobodą. Znakomite wejście w bit i dosadny głos to tylko początek jego zalet. Latynos potrafi świetnie znaleźć się w każdym temacie, dodatkowo prezentując nienaganny zestaw rymów. Pośród 12 utworów każdy znajdzie coś dla siebie, a żaden krytyk nie posądzi go o liryczną monotonię. Krążek rozpoczyna ciężki, tytułowy kawałek, w którym raper nie ukrywa swej miłości do ciemnego miasta Modesto. Piosenek opowiadających o niebezpiecznych ulicach Valley jest jeszcze kilka, ale Pain rapuje w nich więcej o własnej osobie i o tym, że lepiej z nim nie zadzierać. Prócz naprawdę hardcore'owych utworów ("209 Siccness", "These Muthafuckers Don't Know") znajdziemy te spokojniejsze, gdzie Pain dzieli się ze słuchaczami głębszymi przemyśleniami o życiu lub opowiada o przyjaźni i lojalności. Tematycznie odznaczają się również "I Just Wanna Fuck" - czyli standardowa dawka lirycznych marzeń seksualnych, "Maryjane" - o jaraniu, a także ostatni numer dedykowany zamordowanemu kumplowi. Od początku do końca album utrzymany jest na bardzo wysokim poziomie - pod każdym względem. Niestety 209 Studioz chyba nie doceniło starań chłopaka, gdyż wydano jego płytę na krążku CD-R, w slim casie i z wydrukowaną, kiepskiej jakości wkładką (technicznie wydane podobnie jak album Central Valley Grown). Nie pokwapiono się nawet, by oddać hołd producentom znakomitych podkładów. Mogę jedynie podejrzewać, iż za klawiszami przesiadywał Ccytzo, który popisał się wcześniej na drugiej solówce Menti'ego. Mimo tragicznego sposobu wydania płyty, album wewnątrz jest naprawdę nieprzeciętny, wręcz świetny. Piękne połączenie ulicznych klimatów Latynosów z brzmiącą bardzo profesjonalnie muzyką dało świetny wynik. Gorąco polecam tym, którym niestraszne są garażowe wydawnictwa - w środku "Big Bad Modesto" czai się prawdziwa perła.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.
yukmauf@poczta.onet.pl
lethaface@wp.pl